Daniella's P.O.V;
01 września 2014 roku - poniedziałek
godz: 15:00
Nikt nie potrafi wyobrazić sobie, jaka jestem wściekła!
Otóż, nasza kochana wychowawczyni, uznała, że jako potencjalna członkini burdelu, będzie lepiej, jeżeli usiądę obok tego nowego chłopaka, który "ostrzegł" mnie przed Kat. Stwierdziła, że "może sprowadzi mnie na dobrą drogę".
Już to widzę..
- Chcę na imprezę. - oświadczyłam Riss i Kat.
- Miałyśmy udawać grzeczne dziewczynki. - przypomniała Kat.
Przewróciłam oczami.
- Poudawałyśmy. - burknęłam. - Muszę iść na imprezę, bo inaczej zdechnę w domu z matką i Irmą.
Aż mnie ciarki przeszły na samą myśl. Cały dzień z kochliwą matką i wyidealizowaną siostrą?
Nie, dziękuję.
- Riss..? - spojrzałam na dziewczynę.
- Co?
Klarissa może i ma potencjał, jeżeli chodzi o imprezy, ale Jej tępota aż razi.
- Nie masz ochoty na imprezę? - spróbowałam ponownie.
Zmarszczyła brwi, zastanawiając się nad odpowiedzią, chociaż wiedziałam, jaka będzie.
Klarissa zawsze jest chętna do nowej imprezy. Cóż.. zawsze może spotkać kolejnego palanta, którego zaciągnie do łóżka, okradnie i zostawi biedaka w samych slipach.
- Czemu nie.. - odparła po chwili milczenia, po czym spojrzała na Katerinę. - Chodź z nami.
Zaprezentowała Jej przy tym olśniewający uśmiech, który zawsze potrafił zwalić z nóg największego twardziela, ale nie Katerinę.
- Pójdę pod jednym warunkiem... - uśmiechnęła się tajemniczo.
Naprawdę, jak Boga kocham nie chciałam się pytać jakim, ale ciekawość wzięła górę.
- Jakim? - przechyliłam głowę w prawą stronę.
Kat pokręciła głową, uśmiechając się szerzej.
- Zobaczysz. - zaćwierkała.
- To nie sprawiedliwe. - stwierdziłam. - Gdyby ktoś Tobie nie zdradził swoich warunków, mógłby być pewien, że nie dożyje swoich następnych urodzin, ale jeśli Ciebie spytać, upierasz się jak osioł i nie piśniesz słówkiem. To doprowadza do furii.
Zapadła cisza.
Katerina mierzyła mnie tym swoim przenikliwym spojrzeniem, a Klarissa ulotniła się do swojego domu, bo akurat przechodziłyśmy obok.
- Dobra. - rzuciła po chwili. - Przyjdź do mnie o dwudziestej.
- Yyy.. okey? - uniosłam prawą brew.
Katerina uśmiechnęła się triumfująco.
- Zdradzę ci mój warunek.
01 września 2014 roku - poniedziałek
godz: 19:45
01 września 2014 roku - poniedziałek
godz: 15:00
Nikt nie potrafi wyobrazić sobie, jaka jestem wściekła!
Otóż, nasza kochana wychowawczyni, uznała, że jako potencjalna członkini burdelu, będzie lepiej, jeżeli usiądę obok tego nowego chłopaka, który "ostrzegł" mnie przed Kat. Stwierdziła, że "może sprowadzi mnie na dobrą drogę".
Już to widzę..
- Chcę na imprezę. - oświadczyłam Riss i Kat.
- Miałyśmy udawać grzeczne dziewczynki. - przypomniała Kat.
Przewróciłam oczami.
- Poudawałyśmy. - burknęłam. - Muszę iść na imprezę, bo inaczej zdechnę w domu z matką i Irmą.
Aż mnie ciarki przeszły na samą myśl. Cały dzień z kochliwą matką i wyidealizowaną siostrą?
Nie, dziękuję.
- Riss..? - spojrzałam na dziewczynę.
- Co?
Klarissa może i ma potencjał, jeżeli chodzi o imprezy, ale Jej tępota aż razi.
- Nie masz ochoty na imprezę? - spróbowałam ponownie.
Zmarszczyła brwi, zastanawiając się nad odpowiedzią, chociaż wiedziałam, jaka będzie.
Klarissa zawsze jest chętna do nowej imprezy. Cóż.. zawsze może spotkać kolejnego palanta, którego zaciągnie do łóżka, okradnie i zostawi biedaka w samych slipach.
- Czemu nie.. - odparła po chwili milczenia, po czym spojrzała na Katerinę. - Chodź z nami.
Zaprezentowała Jej przy tym olśniewający uśmiech, który zawsze potrafił zwalić z nóg największego twardziela, ale nie Katerinę.
- Pójdę pod jednym warunkiem... - uśmiechnęła się tajemniczo.
Naprawdę, jak Boga kocham nie chciałam się pytać jakim, ale ciekawość wzięła górę.
- Jakim? - przechyliłam głowę w prawą stronę.
Kat pokręciła głową, uśmiechając się szerzej.
- Zobaczysz. - zaćwierkała.
- To nie sprawiedliwe. - stwierdziłam. - Gdyby ktoś Tobie nie zdradził swoich warunków, mógłby być pewien, że nie dożyje swoich następnych urodzin, ale jeśli Ciebie spytać, upierasz się jak osioł i nie piśniesz słówkiem. To doprowadza do furii.
Zapadła cisza.
Katerina mierzyła mnie tym swoim przenikliwym spojrzeniem, a Klarissa ulotniła się do swojego domu, bo akurat przechodziłyśmy obok.
- Dobra. - rzuciła po chwili. - Przyjdź do mnie o dwudziestej.
- Yyy.. okey? - uniosłam prawą brew.
Katerina uśmiechnęła się triumfująco.
- Zdradzę ci mój warunek.
Katerina's P.O.V
godz: 19:45
Z niecierpliwością odliczałam czas do przyjścia Danielli i wyjścia na miasto. Moja szczęśliwa rodzinka w 2/3 wróciła do domu, a z dołu dochodzi zapach odgrzewanego jedzenia. Zdecydowanie, kupna kolacja z siostrą i mamą nie wydaje mi się najlepszą ofertą i mam nadzieję, że Dan mnie uratuje. Jakoś.
- Katerino! - usłyszałam krzyk z dołu.
Wywróciłam oczami, podnosząc się powolnie z łóżka. Poprawiłam kołdrę i wsunęłam stopy w kapcie, po czym ruszyłam w stronę jadalni z której dobiegał krzyk matki.
- Już idę! - krzyknęłam, kiedy zamknęłam drzwi swojego pokoju.
- Co robiliście dzisiaj w szkole? - zapytała matka.
Na kolację było spagetti z paczki. Nawinęłam na widelec nitkę makaronu, mijając mięso, którego za nic bym nie tknęła, nawet jakby mnie torturowali.
- Nie robiliśmy wiele. To dopiero pierwszy dzień, mamo.
- Wiem... Właściwie, oni was wiele nie nauczą. Może jednak przemyślałabyś zajęcia dodatkowe w domu? Wiesz przecież, że nauka i wykształcenie są teraz najważniejsze.
- Tak, wiem, ale nie mam na to czasu. Muszę odrabiać zadania, a w samej szkole spędzam po osiem godzin. Chce mieć też trochę swojego życia...
Błagam, Daniella, bądź już.
Zacisnęłam powieki, wkładając do ust widelec z makaronem.
- Liceum publiczne jest do bani - wtrąciła Nadia.
- Nadia, prosiłam, żebyś nie używała takiego słownictwa. Po prostu ich poziom jest niski, a młodzież bywa ciężka.
- Ona ma trzynaście lat, nie tresuj jej jak psa. Do bani, to nie żadne przekleństwo, ani brzydkie słowo... - stanęłam w jej obronie, sama nie wiem czemu.
Może dlatego, że matka przesadza? I tak odebrała nam obu całe dzieciństwo.
- Katerina, a pro po. Mam do Ciebie ogromną prośbę.
- Jaką? - zapytałam.
- Jedna z naszych modelek się rozchorowała... Potrzebujemy kogoś, kto zaprezentuje jej strój. Dostałabyś za to wynagrodzenie.
Głośno westchnęłam.
- Jestem za gruba na modelkę. I zbyt niska. Proszę Cię.
- Jak założysz nieco wyższe szpilki niż inne modelki, nie zwrócą uwagi. A poza tym, nie jesteś gruba. W tym pokazie idą tylko modelki z rozmiarem 38 i 40.
- Kiedy ten pokaz? - zapytałam. Mama uśmiechnęła się z satysfakcją, zapewne traktując sprawę jako z góry wygraną. Powstrzymywałam się od wywrócenia oczami.
- Za tydzień. Pójdziesz?
- Dam Ci odpowiedź, jak wrócę.
- A gdzie idziesz? - zapytała.
- Nie wspominałam Ci? Daniella ma problemy z rosyjskim, chce jej trochę pomóc i ją poduczyć. Mogę? Jutro rano pójdę od niej do szkoły.
- Ale bądźcie grzeczne. Jej rodzice będą w domu?
- Oczywiście, mamo. Dać Ci numer Jej telefonu domowego?
- Ufam Ci, Kat. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz.
I w tamtym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Mama skinęła mi tylko głową. Plecak z 'książkami na jutro' leżał pod drzwiami, więc nie musiałam się po niego cofać.
- Do zobaczenia - odparłam na odchodne i ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam je, narzucając na ramiona cienką kurtkę. Zarzuciłam plecak na plecy i wyszłam.
- Na prawdę idziesz w tym? - zapytała Dan, wodząc wzrokiem po moim ubiorze.
Miałam na sobie ciemnobrązową skórzaną spódnicę do kolan i białą koszulę, zapiętą pod samą szyję. Jedynie na nogach miałam wysokie czarne obcasy.
- Zwariowałaś? Mój strój mam pod tym, przecież nie wyjdę z domu w mini. Moja mama nawet nie wie, że coś takiego mam.
- To dziwne, puszcza Cie w pokazach bielizny, a jak wyjdziesz skąpo ubrana na miasto, mogłaby Cie zabić.
- Widzisz, taka jest. Idziemy po Riss?
- A ten Twój warunek? - zapytała.
- Właśnie. - stanęłam i spojrzałam na nią - musisz powiedzieć, czy się zgadzasz, czy nie. Przedstawię Ci go na miejscu.
- Mam się zgodzić na niewiadome?
- Przecież lubisz podejmować ryzyko? - wywróciła oczami.
- Zgadzam się?
- To dobrze. Chodźmy. - uśmiechnęłam się szeroko.
Kiedy minęłyśmy zakręt, idąc zaczęłam ściągać ocieplaną skórzaną spódnicę.
Daniella's P.O.V;
01 września 2014 roku - poniedziałek
godz: 20:30
01 września 2014 roku - poniedziałek
godz: 20:30
Po piętnastu minutach Klarissa wyszła z łazienki, ubrana w czarną, skórzaną sukienkę do mniej niż połowy uda, na nogach miała czarne szpilki i białą kopertówkę.
- Wyglądasz jak pani spod latarni. - wypaliłam.
- Tak, to ja. - zaśmiała się i wskazała wzrokiem mój strój. - Ale ty wyglądasz nie lepiej.
Przewróciłam oczami i spojrzałam w lustro wiszące w przedpokoju.
Ubrana byłam w wrzosową sukienkę na ramiączkach do kolan i wysokie czarne szpilki z ćwiekami przy obcasach. W ręku trzymałam swoją ulubioną, czarną, skórzaną kurtkę.
Gdy wyszłyśmy na ulicę, przejechał obok nas czarny mercedes, który na nasz widok zwolnił i wychylił się z niego mężczyzna ok. trzydziestki.
- Ile bierzecie za godzinę? - zapytał.
- Na pewno nie będzie Cię stać. - odparowałam.
Byłyśmy przyzwyczajone do traktowania nas jak dziwki. A to wszystko dzięki Klarissie...
- Nawet nie podałyście ceny.. - zauważył, zapewne rozczarowany.
Kat przewróciła oczami.
- Nie musimy. I tak wiemy, że Cię nie stać.
- Do widzenia. - dodała Riss i śmiejąc się ruszyłyśmy w stronę naszego ulubionego klubu.
Przez całą drogę, zżerała mnie ciekawość, na myśl o "warunkach" Kateriny. Szczerze? Nie mogłam się już doczekać.
- Czekajcie chwilę. - powiedziała Riss.
- Wyglądasz jak pani spod latarni. - wypaliłam.
- Tak, to ja. - zaśmiała się i wskazała wzrokiem mój strój. - Ale ty wyglądasz nie lepiej.
Przewróciłam oczami i spojrzałam w lustro wiszące w przedpokoju.
Ubrana byłam w wrzosową sukienkę na ramiączkach do kolan i wysokie czarne szpilki z ćwiekami przy obcasach. W ręku trzymałam swoją ulubioną, czarną, skórzaną kurtkę.
Gdy wyszłyśmy na ulicę, przejechał obok nas czarny mercedes, który na nasz widok zwolnił i wychylił się z niego mężczyzna ok. trzydziestki.
- Ile bierzecie za godzinę? - zapytał.
- Na pewno nie będzie Cię stać. - odparowałam.
Byłyśmy przyzwyczajone do traktowania nas jak dziwki. A to wszystko dzięki Klarissie...
- Nawet nie podałyście ceny.. - zauważył, zapewne rozczarowany.
Kat przewróciła oczami.
- Nie musimy. I tak wiemy, że Cię nie stać.
- Do widzenia. - dodała Riss i śmiejąc się ruszyłyśmy w stronę naszego ulubionego klubu.
Przez całą drogę, zżerała mnie ciekawość, na myśl o "warunkach" Kateriny. Szczerze? Nie mogłam się już doczekać.
- Czekajcie chwilę. - powiedziała Riss.
Spojrzałyśmy na Nią nic nie rozumiejąc.
- Wstąpmy do sklepu. - wyszczerzyła zęby.
Wywróciłam oczami i ruszyłam za Kateriną, która rozejrzała się dookoła, a upewniwszy się, że nikt na Nią nie patrzy, wyrzuciła brązową spódnicę w krzaki.
Już po chwili wchodziłyśmy do sklepu, ściągając spojrzenia klienteli, zwłaszcza części męskiej. Zaś kobiety, patrzyły na nas i kręciły głową nie dowierzając. Zapewne myślały: " Jak takie młode dziewczyny mogą się tak staczać na złą drogę? ".
- Riss - syknęłam Jej do ucha. - Nie szalej. Nie mam zamiaru wiać przed psiarnią.
Skinęła głową i dla zmyłki wzięła koszyk.
Weszłyśmy między regały. Zaczęłyśmy oglądać produkty, dyskretnie szukając kamer. Znalazłam jedną, ukrytą w kącie sufitu.
- Idziemy.
Katerina pociągnęła mnie za ramię w stronę wyjścia. W ostatniej chwili z półki wzięłam snickersa i podeszłam do lady, bo ochrona sklepu wpatrywała się w nas jak w wprawione złodziejki, którymi zresztą jesteśmy.
Uśmiechnęłam się na samą myśl. Dziwka, złodziejka.. kto jeszcze?
Zapłaciwszy, uśmiechnęłam do sprzedawczyni, która pokręciła głową zniesmaczona i dołączyłam do dziewczyn, które już dawno wyszły ze sklepu.
- Co wzięłaś? - spytałam szeptem. Klarissa spojrzała na mnie i uchyliła swoją kopertówkę, pokazując trzy Izzy (drinki).
Uniosłam lewą brew.
- Ciekawa jestem jak udało Ci się to wepchnąć do środka.
- Mam swoje sposoby. - rzuciła tajemniczo.
Katerina wywróciła oczyma i ruszyła w stronę klubu. Podążyłyśmy za Nią. W milczeniu, po dziesięciu minutach dotarłyśmy do najlepszego klubu nocnego w Moskwie.
Wyciągnęłyśmy fałszywe dowody osobiste, które przed śmiercią, załatwił nam mój tato i pokazałyśmy ochroniarzowi. Całkiem przystojnemu ochroniarzowi.
- No? - zwróciłam się do Kateriny. - Jaki jest Twój warunek? Jestem gotowa na wszystko.
Nie chciałam, żeby zauważyły cokolwiek, ale wiedziałam, że kawałek dalej jest scena z rurą i tancerzami - męskimi i damskimi. A jeśli się im zapłaci, zrobią co tylko zechcesz.
Tańczyłam, przesuwając się coraz bardziej, wtapiając w coraz większe grupki ludzi, aż nie rozkojarzyłam na tyle Danielli i Klarissy, żeby straciły mnie z oczu.
Opuściłam włosy na twarz i szybko podbiegłam za scenę, do tancerzy, przygotowujących się do erotycznego tańca.
- Cześć odparłam.
- Tancerka? - zapytała jedna z dziewczyn, ubrana w kostium króliczka składający się z różowej bielizny, kamizelki, uszu i ogonka.
Pokręciłam przecząco głową.
- Klientka.
Rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu kogoś, kto nadawał by się do mojego planu. Zauważyłam mężczyznę i kobietę.
On, był bardzo wysoki, miał spokojnie metr dziewięćdziesiąt i ciemne blond włosy. Był seksowny - nie, to zbyt mało powiedziane. To był idealny mężczyzna do seksu. Nadawał się. Dziewczyna również była wysoka, przebrana za diablicę.
- Ile chcecie za wciągnięcie jednej dziewczyny do waszego tańca? - zapytałam podchodząc do nich.
Spojrzeli się znacząco na siebie.
- Dwieście.
- Nie ma problemu - uśmiechnęłam się szeroko. - Chodźcie, pokaże wam ją.
Ruszyła za mną jedynie dziewczyna. Wyciągnęłam z kopertówki portfel i wręczyłam jej odliczoną sumę, którą włożyła sobie do biustonosza.
- Tam - odparłam - brunetka, sukienka do kolan, wrzosowa.
- Widzę ją - odparła. - niespodzianka?
- Tak. Może być zaskoczona. Nie przerywajcie - uśmiechnęłam się do niej.
- Jasne.
Weszła z powrotem za scenę. Przed nimi, tańczyła jeszcze jakaś dziewczyna, aż w końcu zauważyłam ich. Zaczęli kręcić się wokół rury, całując i dotykając, pozbawiając coraz to kolejnych ubrań.
Wtedy chłopak spojrzał znacząco w stronę Danielli i Klarissy, gestem, pokazując, żeby podeszły. Daniella znacząco pokręciła głową. Chłopak zeskoczył ze sceny i ruszył w ich kierunku. Większość gapiów przestała tańczyć i robić co robili, obserwując sytuację.
Chłopak przerzucił sobie piszczącą Daniellę przez ramię i ruszył w stronę sceny. Bez najmniejszego problemu wskoczył z nią na sceną i posadził na krześle. Jej mina była bezcenna, zdecydowanie warta dwustu rubli. Jej oczy wyglądały jak spodki. Siedziała sztywno na krześle, kiedy mężczyzna stanął nad nią i bez pośrednio, zasłonięty jedynie skąpymi bokserkami zaczął wymachiwać swoją męskością przed jej twarzą, nachylając się, muskał ustami i lizał jej twarz.
W pewnym momencie, złapał ją w pasie, podnosząc, przysunął ją tyłem do siebie i zaczął nią kierować. Dziewczyna podeszła do nich, stając przed nią. Wszyscy stykali się swoimi ciałami. Nawet nie zauważyłam, kiedy chłopak zaczął zsuwać sukienkę Dan. Cudem powstrzymywałam się, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Powiedział coś do niej na ucho, po czym popchnął ją na ziemię i tym razem okrakiem nad nią stanęła dziewczyna. Sukienka Danielli przerwała się i leżała pod nią, pokazując jej nagi brzuch i czarną koronkową bieliznę. Dziewczyna wypięła tyłek do publiki i zaczęła toczyć na brzuchu i szyi Danielli mokre strużki, przygryzając jej skórę. Po chwili gwałtownie szarpnęła nią i doskoczyła do rury. Po paru piruetach na niej, pokaz dobiegał końca. A taka szkoda...
Kiedy skończyli, a światła się zmieniły krzyknęłam donośnie i zaczęłam klaskać, biegnąc do sceny. Zapewne wyglądałam jak jakaś wariatka, ale nie obchodziło mnie to. Klaskałam i piszczałam. Gdybym była lesbijką w tym momencie pocałowałabym Daniellę. Niestety, pozostało mi ją uściskać.
- Ty wredna suko - warknęła.
- Kocham Cię, kochanie. Moja maleńka, dzielna, zuch dziewczyna.
- Wstąpmy do sklepu. - wyszczerzyła zęby.
Wywróciłam oczami i ruszyłam za Kateriną, która rozejrzała się dookoła, a upewniwszy się, że nikt na Nią nie patrzy, wyrzuciła brązową spódnicę w krzaki.
Już po chwili wchodziłyśmy do sklepu, ściągając spojrzenia klienteli, zwłaszcza części męskiej. Zaś kobiety, patrzyły na nas i kręciły głową nie dowierzając. Zapewne myślały: " Jak takie młode dziewczyny mogą się tak staczać na złą drogę? ".
- Riss - syknęłam Jej do ucha. - Nie szalej. Nie mam zamiaru wiać przed psiarnią.
Skinęła głową i dla zmyłki wzięła koszyk.
Weszłyśmy między regały. Zaczęłyśmy oglądać produkty, dyskretnie szukając kamer. Znalazłam jedną, ukrytą w kącie sufitu.
- Idziemy.
Katerina pociągnęła mnie za ramię w stronę wyjścia. W ostatniej chwili z półki wzięłam snickersa i podeszłam do lady, bo ochrona sklepu wpatrywała się w nas jak w wprawione złodziejki, którymi zresztą jesteśmy.
Uśmiechnęłam się na samą myśl. Dziwka, złodziejka.. kto jeszcze?
Zapłaciwszy, uśmiechnęłam do sprzedawczyni, która pokręciła głową zniesmaczona i dołączyłam do dziewczyn, które już dawno wyszły ze sklepu.
- Co wzięłaś? - spytałam szeptem. Klarissa spojrzała na mnie i uchyliła swoją kopertówkę, pokazując trzy Izzy (drinki).
Uniosłam lewą brew.
- Ciekawa jestem jak udało Ci się to wepchnąć do środka.
- Mam swoje sposoby. - rzuciła tajemniczo.
Katerina wywróciła oczyma i ruszyła w stronę klubu. Podążyłyśmy za Nią. W milczeniu, po dziesięciu minutach dotarłyśmy do najlepszego klubu nocnego w Moskwie.
Wyciągnęłyśmy fałszywe dowody osobiste, które przed śmiercią, załatwił nam mój tato i pokazałyśmy ochroniarzowi. Całkiem przystojnemu ochroniarzowi.
- No? - zwróciłam się do Kateriny. - Jaki jest Twój warunek? Jestem gotowa na wszystko.
Katerina's P.O.V
01 września 2014 roku - poniedziałek
godz: 21:00
godz: 21:00
- Jezu, dziewczyno, nie pali się. Dowiesz się za chwilę. - uśmiechnęłam się do niej.
Wewnątrz budynku panował potworny zaduch i smród papierosów i alkoholu, do którego zapewne się przyzwyczaję. Po chwili, nie teraz.
Nabrałam do płuc powietrza i ruszyłam przed siebie, przebijając się przez tłum pijanych ludzi.
- Idziecie? - odwróciłam się w stronę Dan i Riss. Skinęły głowami, patrząc na siebie znacząco. Nie mogłam przestać się uśmiechać.
Nie odwracałam się, wiedziałam, że idą za mną, a ja podążałam do barku, na którym stała taca z Jello-shots (galaretki z alkoholem) i kolorowe drinki. Chwyciłam trzy galaretki uśmiechając się do barmana.
- Na koszt firmy? - uśmiechnęłam się.
Przez chwilę milczał, ale skinął potakująco głową. Posłałam mu najlepszy uśmiech na jaki było mnie stać i odwróciłam się, rzucając kubeczkami do Riss i Dan, które z ledwością je złapały.
Weszłam w tłum tańczących ludzi, dołączając do nich. Miałam wielką ochotę się upić i podenerwować trochę moje towarzyszki.Nie chciałam, żeby zauważyły cokolwiek, ale wiedziałam, że kawałek dalej jest scena z rurą i tancerzami - męskimi i damskimi. A jeśli się im zapłaci, zrobią co tylko zechcesz.
Tańczyłam, przesuwając się coraz bardziej, wtapiając w coraz większe grupki ludzi, aż nie rozkojarzyłam na tyle Danielli i Klarissy, żeby straciły mnie z oczu.
Opuściłam włosy na twarz i szybko podbiegłam za scenę, do tancerzy, przygotowujących się do erotycznego tańca.
- Cześć odparłam.
- Tancerka? - zapytała jedna z dziewczyn, ubrana w kostium króliczka składający się z różowej bielizny, kamizelki, uszu i ogonka.
Pokręciłam przecząco głową.
- Klientka.
Rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu kogoś, kto nadawał by się do mojego planu. Zauważyłam mężczyznę i kobietę.
On, był bardzo wysoki, miał spokojnie metr dziewięćdziesiąt i ciemne blond włosy. Był seksowny - nie, to zbyt mało powiedziane. To był idealny mężczyzna do seksu. Nadawał się. Dziewczyna również była wysoka, przebrana za diablicę.
- Ile chcecie za wciągnięcie jednej dziewczyny do waszego tańca? - zapytałam podchodząc do nich.
Spojrzeli się znacząco na siebie.
- Dwieście.
- Nie ma problemu - uśmiechnęłam się szeroko. - Chodźcie, pokaże wam ją.
Ruszyła za mną jedynie dziewczyna. Wyciągnęłam z kopertówki portfel i wręczyłam jej odliczoną sumę, którą włożyła sobie do biustonosza.
- Tam - odparłam - brunetka, sukienka do kolan, wrzosowa.
- Widzę ją - odparła. - niespodzianka?
- Tak. Może być zaskoczona. Nie przerywajcie - uśmiechnęłam się do niej.
- Jasne.
Weszła z powrotem za scenę. Przed nimi, tańczyła jeszcze jakaś dziewczyna, aż w końcu zauważyłam ich. Zaczęli kręcić się wokół rury, całując i dotykając, pozbawiając coraz to kolejnych ubrań.
Wtedy chłopak spojrzał znacząco w stronę Danielli i Klarissy, gestem, pokazując, żeby podeszły. Daniella znacząco pokręciła głową. Chłopak zeskoczył ze sceny i ruszył w ich kierunku. Większość gapiów przestała tańczyć i robić co robili, obserwując sytuację.
Chłopak przerzucił sobie piszczącą Daniellę przez ramię i ruszył w stronę sceny. Bez najmniejszego problemu wskoczył z nią na sceną i posadził na krześle. Jej mina była bezcenna, zdecydowanie warta dwustu rubli. Jej oczy wyglądały jak spodki. Siedziała sztywno na krześle, kiedy mężczyzna stanął nad nią i bez pośrednio, zasłonięty jedynie skąpymi bokserkami zaczął wymachiwać swoją męskością przed jej twarzą, nachylając się, muskał ustami i lizał jej twarz.
W pewnym momencie, złapał ją w pasie, podnosząc, przysunął ją tyłem do siebie i zaczął nią kierować. Dziewczyna podeszła do nich, stając przed nią. Wszyscy stykali się swoimi ciałami. Nawet nie zauważyłam, kiedy chłopak zaczął zsuwać sukienkę Dan. Cudem powstrzymywałam się, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Powiedział coś do niej na ucho, po czym popchnął ją na ziemię i tym razem okrakiem nad nią stanęła dziewczyna. Sukienka Danielli przerwała się i leżała pod nią, pokazując jej nagi brzuch i czarną koronkową bieliznę. Dziewczyna wypięła tyłek do publiki i zaczęła toczyć na brzuchu i szyi Danielli mokre strużki, przygryzając jej skórę. Po chwili gwałtownie szarpnęła nią i doskoczyła do rury. Po paru piruetach na niej, pokaz dobiegał końca. A taka szkoda...
Kiedy skończyli, a światła się zmieniły krzyknęłam donośnie i zaczęłam klaskać, biegnąc do sceny. Zapewne wyglądałam jak jakaś wariatka, ale nie obchodziło mnie to. Klaskałam i piszczałam. Gdybym była lesbijką w tym momencie pocałowałabym Daniellę. Niestety, pozostało mi ją uściskać.
- Ty wredna suko - warknęła.
- Kocham Cię, kochanie. Moja maleńka, dzielna, zuch dziewczyna.
Daniella's P.O.V;
01 września 2014 roku - poniedziałek
godz: 22:00
01 września 2014 roku - poniedziałek
godz: 22:00
Odepchnęłam od siebie Katerinę, przez co wpadła na chłopaka, który zaciągnął mnie tutaj. Publiczność aż zaryczała z uciechy.
Schodząc, owinęłam się swoją podartą sukienką, ale nawet nie doszłam do baru, gdy dopadł mnie ten sam chłopak i zaciągnął do garderoby.
- Czego chcesz, męska dziwko?! - warknęłam, gdy zamknął za nami drzwi. - Podziękować mi?!
Chłopak zaśmiał się i założył ciemno zielone, wąskie spodnie.
- To też. - po czym wyciągnął do mnie rękę ze słowami: - Dymitr, jestem.
Wytrzeszczyłam na Niego oczy.
- Głowa nie boli? - palnęłam, czując jak palą mnie policzki.
Chłopak wybuchnął śmiechem i jednym ruchem przyciągnął mnie do siebie.
- Z głową wszystko w porządku.
Dla potwierdzenia swoich słów, poklepał się po niej.
- Chciałem ci powiedzieć, że nawet niezły byłby z nas duet. - rzucił, muskając ustami moją szyję i obojczyk.
Odepchnęłam Go od siebie i oddaliłam się pod przeciwległą ścianę, wiedząc, że żeby dopaść wyjścia będę miała problemy.
- Nie dziękuję. Mogę być uważana za dziwkę, ale nigdy nie zamierzałam nią zostać.
Owy Dymitr przewrócił oczyma, najwyraźniej zniecierpliwiony i niezadowolony moim zachowaniem.
- Tancerka erotyczna, a dziwka to nie to samo, moja maleńka. - zwrócił się do mnie, dokładnie takimi samymi słowami, co Katerina.
- No wiesz, ja znowu taka maleńka to nie jestem. - powiedziałam, mając na myśli swój wzrost.
- Nie odbiegaj od tematu. - poprosił, zbliżając się do mnie. - Pomyśl tylko, jaka to niezła praca. Wchodzimy na godzinę na scenę, trochę się poliżemy, a kasa leci do kieszeni.
Pokręciłam przecząco głową i przełknęłam ślinę, ponieważ zbliżył się do mnie na niebezpieczną odległość.
- Nie podchodź. - warknęłam ostrzegawczo.
- Musisz to przyznać, nie było tak źle. - skrzyżował ramiona na nagim torsie.
Nabrałam powietrza do płuc, zachłystując się nim.
- Może i było fajnie, ale to nie robota dla mnie. - odparowałam. - A teraz, dziękuję za propozycję pracy, ale nie skorzystam, więc możesz mnie już wypuścić.
Ruszyłam w stronę drzwi, gdy złapał mnie za ramię i przyciągnął do siebie, dźgając swoją męskością, pocałował mnie namiętnie.
Gdy skończył, wypuścił mnie, ale cały czas trzymając za rękę, napisał coś na kartce i podał mi ją.
- Jeżeli zmienisz zdanie, znajdziesz mnie pod tym numerem. - zamruczał, ostatni raz muskając moje usta. - Ciao, Bella!
A następnie wypchnął mnie za drzwi.
Szybkim krokiem, zapominając o szpilkach i o rozdartej kiecce, ruszyłam w stronę baru, gdzie stały rozbawione Klarissa i Katerina.
- Katerino! - wrzasnęłam. Odwróciła się w moją stronę, już lekko wstawiona.
- Tak, moja maleńka? - spytała, uśmiechając się słodko.
Podeszłam do Niej i uściskałam bardzo mocno.
- Chciałam Ci podziękować za zafundowanie mi tak wspaniałego przeżycia. - powiedziałam, uśmiechając się szeroko.
Zamrugała oczami, nie dowierzając.
- Naprawdę?
- Naprawdę, naprawdę. - przytaknęłam. - Przynajmniej wiem, że nie chcę zostać tancerką erotyczną, ale przeżycie super.
Schodząc, owinęłam się swoją podartą sukienką, ale nawet nie doszłam do baru, gdy dopadł mnie ten sam chłopak i zaciągnął do garderoby.
- Czego chcesz, męska dziwko?! - warknęłam, gdy zamknął za nami drzwi. - Podziękować mi?!
Chłopak zaśmiał się i założył ciemno zielone, wąskie spodnie.
- To też. - po czym wyciągnął do mnie rękę ze słowami: - Dymitr, jestem.
Wytrzeszczyłam na Niego oczy.
- Głowa nie boli? - palnęłam, czując jak palą mnie policzki.
Chłopak wybuchnął śmiechem i jednym ruchem przyciągnął mnie do siebie.
- Z głową wszystko w porządku.
Dla potwierdzenia swoich słów, poklepał się po niej.
- Chciałem ci powiedzieć, że nawet niezły byłby z nas duet. - rzucił, muskając ustami moją szyję i obojczyk.
Odepchnęłam Go od siebie i oddaliłam się pod przeciwległą ścianę, wiedząc, że żeby dopaść wyjścia będę miała problemy.
- Nie dziękuję. Mogę być uważana za dziwkę, ale nigdy nie zamierzałam nią zostać.
Owy Dymitr przewrócił oczyma, najwyraźniej zniecierpliwiony i niezadowolony moim zachowaniem.
- Tancerka erotyczna, a dziwka to nie to samo, moja maleńka. - zwrócił się do mnie, dokładnie takimi samymi słowami, co Katerina.
- No wiesz, ja znowu taka maleńka to nie jestem. - powiedziałam, mając na myśli swój wzrost.
- Nie odbiegaj od tematu. - poprosił, zbliżając się do mnie. - Pomyśl tylko, jaka to niezła praca. Wchodzimy na godzinę na scenę, trochę się poliżemy, a kasa leci do kieszeni.
Pokręciłam przecząco głową i przełknęłam ślinę, ponieważ zbliżył się do mnie na niebezpieczną odległość.
- Nie podchodź. - warknęłam ostrzegawczo.
- Musisz to przyznać, nie było tak źle. - skrzyżował ramiona na nagim torsie.
Nabrałam powietrza do płuc, zachłystując się nim.
- Może i było fajnie, ale to nie robota dla mnie. - odparowałam. - A teraz, dziękuję za propozycję pracy, ale nie skorzystam, więc możesz mnie już wypuścić.
Ruszyłam w stronę drzwi, gdy złapał mnie za ramię i przyciągnął do siebie, dźgając swoją męskością, pocałował mnie namiętnie.
Gdy skończył, wypuścił mnie, ale cały czas trzymając za rękę, napisał coś na kartce i podał mi ją.
- Jeżeli zmienisz zdanie, znajdziesz mnie pod tym numerem. - zamruczał, ostatni raz muskając moje usta. - Ciao, Bella!
A następnie wypchnął mnie za drzwi.
Szybkim krokiem, zapominając o szpilkach i o rozdartej kiecce, ruszyłam w stronę baru, gdzie stały rozbawione Klarissa i Katerina.
- Katerino! - wrzasnęłam. Odwróciła się w moją stronę, już lekko wstawiona.
- Tak, moja maleńka? - spytała, uśmiechając się słodko.
Podeszłam do Niej i uściskałam bardzo mocno.
- Chciałam Ci podziękować za zafundowanie mi tak wspaniałego przeżycia. - powiedziałam, uśmiechając się szeroko.
Zamrugała oczami, nie dowierzając.
- Naprawdę?
- Naprawdę, naprawdę. - przytaknęłam. - Przynajmniej wiem, że nie chcę zostać tancerką erotyczną, ale przeżycie super.